Jezus Chrystus, a Świadkowie Jehowy cz.3.

 pamięć

W zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa Kościół wierzył już od początków swego istnienia. Ślady tej wiary znajdujemy w tzw. "credo korynckim", najstarszym znanym świadectwie pisanym o zmartwychwstaniu Chrystusa. Zostało ono napisane jeszcze przed Ewangeliami, a św. Paweł przejął je i wpisał do Pierwszego listu do Koryntian (1 Kor 15,3b-6a).

Dziwi fakt, że sekta ta zaprzecza zmartwychwstaniu Pana naszego. On sam przepowiedział przecież swoją śmierć i zmartwychwstanie ( J 2,18-22; Mt 17,22-23; 20,17-19). A w 1 Kor 15,12-17 Apostoł Narodów pisze: "(...) A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara (...)". Świadkowie twierdzą, że po śmierci Jezusa, Jego Ciało uległo dematerializacji. Biblia takiego poglądu nie zawiera, a nawet mówi, że Ciało Jezusa nie mogło ulec rozkładowi, jak uległo ciało Dawida (Dz 2,29-31; 13,27).
Tak jak w całym życiu, w każdym cudzie Jezusa, tak i w zmartwychwstaniu objawiła się i działała cała Trójca Święta: Ojciec (Rz 10,9; Gal 1,1; Ef 1,20) i Syn (J 10,17-18; l Kor 15,3-6; J 2,18-22) i Duch Święty (Rz 8,11; 1P 3,18).

Widzimy, że poglądy na temat bóstwa Jezusa, które tak szeroko rozpowszechniają Świadkowie Jehowy nie mają poparcia i uzasadnienia w Piśmie świętym (Słowie Bożym). Warto byłoby zwrócić jeszcze uwagę na wersety mówiące wprost o boskim pochodzeniu Jezusa Chrystusa. Oto niektóre z nich. J 1,1,18; 20,28-29; 1 J 5,20; Dz 20,28; Flp 2,5-11; Tyt 2,11-14.

Niestety przedstawione fragmenty, jak i inne nie są uznawane przez Świadków Jehowy, a jeżeli już, to mówią oni, że jest tu mowa o Jehowie, a nie o Jezusie. W kontekście tego na ironię zasługuje fakt, iż w książce "Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi" wydanej przez korporację "Towarzystwo Strażnica" (należącą do Świadków Jehowy i wydającą ich periodyki) na stronie 31 czytamy: "Religia ciesząca się uznaniem Bożym musi pod każdym względem być zgodna z Biblią; nie może uznawać tylko pewnych fragmentów Biblii, a resztę odrzucać".

Jako epilog chcielibyśmy jeszcze uwypuklić jeden fakt z nauki Świadków - nazywany teokracją i zadać pytanie: czy aby za całą ich doktryną nie stoją cele polityczne, chęć zdobycia władzy w imię Boga?! Czy nie jest to posługiwanie się Bogiem do swoich partykularnych celów, bardzo charakterystyczne w nauce sekt, które pod płaszczykiem wzniosłych idei religijnych rozpowszechniają radykalne rozwiązania polityczne, bo przecież kto będzie rządził na ziemi gdy nadejdą czasy ostateczne? - według Świadków doskonały Rząd Ludzkości złożony właśnie z najgorliwszych i wybranych do tego Świadków Jehowy, a nie Bóg, Bóg będzie daleko. Świadkowie Jehowy potępiający wykorzystywanie religii przez politykę wikłają się tu we własne poglądy, oczywiście udowadniają oni, że teokracja ma podstawy biblijne i owszem, w Starym Testamencie znajdujemy pewne wzmianki, ale nie o taką teokrację (rządy Boga) chodzi jak proponują Świadkowie. W Księdze Rodzaju mamy wyraźne polecenie: "czyńcie sobie ziemię poddaną", Bóg udziela człowiekowi władzy nad ziemią i na ziemi. Nowy Testament nie wspomina natomiast nic o konieczności teokracji propaguje zaś zasadę: Bóg stworzył wszystko także człowieka i wyposażył go w wolną wolę, niech urządza on sobie świat wedle swojej woli, ale z zachowaniem praw boskich, z których w przyszłości trzeba się będzie rozliczyć. Zapytajmy się dalej Świadków Jehowy: czy dla swoich członków, na wzór Inkwizycji, nie prowadzą zakazu czytania niektórych prezentujących odmienne stanowisko książek katolickich, rozmowy z niektórymi ludźmi. Czy nie wywierają presji psychicznej, duchowej, moralnej na tych, którzy im zaufali. Kościół jak widzimy przyznaje się do swoich błędów popełnionych na przestrzeni wieków (Kościół jest rzeczywistością Bosko-ludzką, teandryczną, na wzór Jezusa Chrystusa Boga-Człowieka, element ludzki wprowadza ryzyko błędu, jak pamiętamy Jezus cierpiał, płakał, pocił się krwią, męczył się przy dźwiganiu krzyża). Czy stać Świadków na akt skruchy, na rozliczenie się ze swoją przeszłością. Z ich publikacji wynika raczej, że nie: ciągle zatajają swoje potknięcia, fałszerstwa i malwersacje - czy tak powinna się zachowywać prawdziwa religia?!

Na zakończenie wypadałoby zastanowić się: czemu sekta Świadków Jehowy tak bardzo przybiera na sile? Co jest powodem wzrostu ich popularności? Odpowiedzi na tak postawione problemy pozostawiamy Czytelnikom. Pozwolimy sobie jednak zwrócić uwagę, że wielu ludzi nie widzi zagrożenia, jakie Świadkowie ze sobą niosą. Gdzie jest więc ratunek? Może w parafii, która większy nacisk położy na apostolstwo świeckich. Może w rodzinie, która sięgnie swych korzeni, początków - zjednoczenia człowieka z Bogiem i człowieka z drugim człowiekiem oraz ze sobą samym i światem obok. Może w szkole, która zrozumie, iż wartości są czymś uniwersalnym, a nie względnym.

Podsumowując niniejszy artykuł przytoczmy słowa Jezusa Chrystusa: "Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli ..." (J 8,31-32), i świętego Pawła: "Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. (Gal 1,6-7)

Grzegorz Tymiński

Mariusz R. Feszler

Powrót na stronę Artykuły

PUNKT © 1995-2010