Jezus Chrystus, a Świadkowie Jehowy cz.1.

 Armagedon

Czasami spotykamy ich na ulicach, czasami pukają do naszych domów, są zawsze uśmiechnięci, pogodni, elegancko ubrani. Zawsze z bogato ilustrowaną, dobrze wydaną literaturą i Pismem świętym. Podziwiamy ich za znajomość Biblii, za upór graniczący niemal z fanatyzmem (być może to już jest fanatyzm religijny) w głoszeniu swojej nauki. Niektórzy mówią o nich Jehowici, ich prawdziwa nazwa brzmi jednak Świadkowie Jehowy.

Nasze zachowanie wobec nich zwykle da się scharakteryzować w dwóch schematach: zamykamy ostentacyjnie przed nimi drzwi, mówiąc, że nie zamierzamy zmieniać wiary, lub... No właśnie... - lub z nimi rozmawiamy.

Jeśli nie mamy obeznania z Pismem świętym, nie wznieśliśmy podstawowych wiadomości teologicznych z lekcji religii, nie czytamy literatury religijnej - jesteśmy prawie zawsze, w każdej rozmowie, na straconej pozycji. Świadkowie Jehowy nie przychodzą bowiem by szukać prawdy, oni uważają, że prawdę jako jedyni znaleźli i chcą ją koniecznie Tobie przekazać. To nic, że masz inne zdanie, to nic, że to co Ci mówią jest fałszem - według nich Ty musisz to przyjąć, inaczej nie będziesz zbawiony! Czy rzeczywiście musisz?! To zależy od Ciebie! Jeśli znajdziesz w sobie dość siły i wiary, aby się im oprzeć za pierwszym razem, przyjdą za kilka dni i znów za kilka dni itd. Zawsze jest dla nich nadzieja, iż zasieją takie wątpliwości, że się w końcu złamiesz. I prawie zawsze człowiek po rozmowie z nimi zadaje sobie pytanie: "A może oni mają rację?"

Podnoszą w rozmowach różne tematy: o Twoich problemach, o raju na ziemi, o inkwizycji, o wojnach religijnych, o dogmatach, itd. Wspólnym mianownikiem tego co mówią jest totalna krytyka nauki Kościoła Katolickiego. A jeśli zdarzy się, że zadasz im pytanie. na każde mają gładką odpowiedź, proste rozwiązania poparte cytatami z Pisma świętego. Nierzadko też temat poruszany w rozmowach dotyczy bóstwa Jezusa Chrystusa.

W niniejszym artykule autorzy chcieliby właśnie omówić temat bóstwa Jezusa Chrystusa w nauce Świadków Jehowy oraz zaprezentować polemikę z ich poglądami. Na początku jednak przedstawimy bardzo skrótowo "personalną" historię owej sekty, potem będzie kilka zdań o tym: dlaczego nie mogą oni być uważani za chrześcijan i czemu uważa się ich za sektę. Następnie przejdziemy do właściwej części tematu, w której wypunktujemy podstawowe tezy Świadków Jehowy zaprzeczające bóstwu Jezusa oraz dokonamy krytyki tych tez pokazując, iż nie mają one podstaw w Piśmie świętym i są wynikiem manipulacji tekstem natchnionym (manipulacji typu: "Cel uświęca środki", jeżeli za cel postawię sobie udowodnić, że Jezus nie jest Bogiem, to nie jest ważne, że Pismo święte mówi inaczej). Oczywiście chcemy tu zaznaczyć, iż nie jesteśmy w stanie poruszyć wszystkich zagadnień związanych z bóstwem Jezusa Chrystusa - jest to bowiem tylko artykuł.

I. Historia w kilku zdaniach

Początki Świadków Jehowy sięgają Badaczy Pisma świętego, których założycielem i pierwszym prezesem był Charles Taze Russell. Przepowiedział on na rok 1914 zakończenie "czasu pogan" i powtórne przyjście Jezusa na ziemię - przepowiednia się nie spełniła, rok ten jest jednak dosyć ważny, gdyż stanowi podstawę do wszystkich obliczeń i kolejnych przepowiedni, które się nie spełniały współczesnych Świadków Jehowy. Następcą Russella został J.F. Rutherford, zmienił on nazwę Badaczy na potocznie znanych Świadków Jehowy (1931). Następni prezesi to: N. Knorr, F. Franz, a obecnie stanowisko piastuje Milton Henschel.

II. Chrześcijanie?!

Świadkowie Jehowy uważają się za chrześcijan, ale ich doktryna wcale nie jest chrześcijańska ponieważ.

1) zaprzeczają boskości Osób w Trójcy Świętej,

2) odkupienie Jezusa pojmują według Prawa Starotestamentalnego ("oko za oko, ząb za ząb"),

3) Jezus równa się dla nich Adamowi sprzed grzechu,

4) królestwo Boże to przywrócenie raju na ziemi.

Błędne natomiast jest mniemanie, że nie są uważani za chrześcijan, dlatego i tylko dlatego, że krytykują Kościół Katolicki.

III. A może sekta?

Sekta jako pseudo-grupa religijna jest rzeczywistością złożoną, dlatego trudno jest jasno podać definicję tego słowa, możemy więc spotkać w literaturze wielość i różnorodność określeń jakie posiada. Wynika to ze zwrócenia uwagi i rozłożenia akcentów w definiowaniu na różne elementy egzystencji sekt. Trzeba tu zaznaczyć, iż te różne znaczenia nie przeciwstawiają się sobie lecz uzupełniają i współgrają ze sobą. Nie zamierzamy tu przedstawiać i omawiać wszystkich definicji słowa "sekta", oprzemy się raczej o bardzo syntetyczne określenia podane w dokumencie Stolicy Apostolskiej "Sekty albo nowe ruchy religijne. Wyzwanie duszpasterskie". Naszym zdaniem oddają one najlepiej rzeczywistość sekty jaką są Świadkowie Jehowy.

W dokumencie tym znajdujemy dwa określenia słowa sekta:

1. "jako sekty ( wywodzące się z chrześcijaństwa - dopisek autorów) można by określić te grupy, które poza Biblią mają także inne księgi "objawione" lub "przesłania prorocze", bądź też grupy wyłączające z Biblii pewne księgi protokanoniczne (np: Wj, Rdz, J - nie chodzi tu o księgi, których nie przyjmują np: Kościoły protestanckie nazywane deuterokanonicznymi - dopisek autorów), bądź wreszcie zmieniające ich treść (...)",

2. sektę definiuje się też niekiedy jako "grupę religijną posiadającą własny, indywidualny światopogląd, wywiedziony z jakiejś wielkiej religii światowej lecz nie tożsamy z nim" (patrz p. 11).

Do Świadków Jehowy odnoszą się oba te określenia. Pierwsze dlatego, że ich tłumaczenie Pisma świętego nie jest zgodne z oryginalnym tekstem biblijnym, jest dostosowane do tez, które głoszą. Można śmiało nazwać to "radykalnym zmienianiem treści Biblii" i fałszerstwem tekstu natchnionego, czego jawnym przykładem jest ostatnio wydane w języku polskim tłumaczenie Pisma świętego Nowego Testamentu nazwane przez Świadków "Chrześcijańskie Pisma Greckie w przekładzie Nowego Świata".

Proszę zwrócić uwagę:

a) Polski przekład Nowego Testamentu Świadków Jehowy jest przekładem z przekładu angielskojęzycznego, czyli jest to przekład z przekładu, tekst oryginalny bowiem jest napisany w języku greckim nie angielskim, nigdy w świecie naukowym szanujących się biblistów (teologów zajmujących się naukowym badaniem, tłumaczeniem Biblii) podobny precedens nie miał miejsca i nie będzie miał, gdyż jest niedopuszczalny z racji nieodpowiedniości sobie języków: greckiego - angielskiego- polskiego (są to zasadniczo różne języki o całkowicie odmiennej gramatyce, budowie wewnętrznej, fleksji itd.)

b) Nawet gdyby Świadkowie posługiwali się tekstem angielskim ich tłumaczenia to bibliści katoliccy jak i protestanccy stwierdzają, że jest on niezgodny z tekstem oryginalnym Pisma świętego i zawiera fałszerstwa.

c) Jeszcze raz ma tu udział zasada: "Cel uświęca środki".

d) Być może Świadkowie Jehowy mają coś wspólnego z synkretyzmem religijnym w postaci New Age (Nowy Wiek). Pismo święte nazwali "przekładem Nowego Świata". New Age jest chętnie tłumaczone przez swoich zwolenników jako Nowy Wiek, Nowy Świat, Nowa Era itd.

e) Jeżeli polskich Świadków Jehowy nie stać, aby dokonali tłumaczenia Pisma świętego z języka greckiego na język polski, to fakt ten świadczy albo o ich niskim poziomie intelektualnym, albo o podporządkowaniu decyzjom, zakazującym tego, ze Stanów Zjednoczonych. Obok Biblii prawie na równi z Nią traktują wszystko to, co przychodzi z USA z Brooklynu, gdzie znajduje się ich centrala.

f) Widzimy więc, że ich podejście do Pisma Świętego charakteryzuje się niezrozumieniem samego Pisma i Jego ducha. Znajomość fragmentów Biblii i nieustanne nimi szermowanie, przy każdej okazji, jeszcze o niczym nie dowodzi, na pewno nie o "oblataniu" w Piśmie świętym, jak chcieliby Świadkowie, a już na pewno nie o zgodności ich nauki z Tekstem Natchnionym czy to Nowego czy Starego Testamentu. Drugą definicję słowa "sekta" możemy również stosować do Świadków Jehowy, gdyż mają oni swój własny światopogląd - wcale nie oryginalny - sięgający korzeniami chrześcijańskich herezji chrystologicznych np. arianizm, oraz innych herezji np. manicheizm.

Warto też zaznaczyć, iż Świadkowie Jehowy nie uważają się za sektę, lecz za wyznawców jedynej prawdziwej religii, a nawet za jedyny zbór (Kościół) Boży, wspólnotę Jehowy, Organizację Bożą (jakby Bóg zakładał jakieś organizacje?!). Interesującym pozostaje fakt, że żadne istniejące sekty, a jest ich tysiące, które odłączyły się od swego macierzystego Kościoła (czy to protestanckiego, czy prawosławnego, czy katolickiego), nie uważają się za sekty. Każda z nich raczej zawzięcie i z fanatyzmem głosi, iż jest jedyną prawdziwą religią, a członkowie każdej z tych grup religijnych są przekonani o absolutnym posiadaniu prawdy, która im została dana. W wyniku czego prawdopodobnie mamy tysiące prawdziwych religii i tysiące prawdziwych, absolutnych prawd. Jak się w tym połapać, jeśli każdy ma rację, a wszyscy mówią co innego?

Dla chrześcijanina jest to proste. Jedna jest prawda. Jezus Chrystus - Bóg-Człowiek, druga Osoba Trójcy Świętej -Jednego Boga. On sam mówił. "Ja jestem drogą, prawdą i życiem". Jego wyznawali pierwsi chrześcijanie, Jego - Chrystusa, Mesjasza -obwieszczając całemu światu - wyznawał, wyznaje i będzie wyznawał, aż do skończenia tego świata Kościół. Póki co śmiało możemy mówić o Świadkach Jehowy, że są sektą, nawet mimo ich zażartego sprzeciwu wobec tego terminu, który raczej ma znaczenie pejoratywne w odbiorze społecznym (trudno się więc dziwić, że nie chcą używać w stosunku do siebie słowa "sekta" - chodzi przecież o propagandę).

Grzegorz Tymiński

Mariusz R. Feszler

Powrót na stronę Artykuły

PUNKT © 1995-2010