Wróżenie z kart - prawda czy oszustwo

 pamięć

Świat współczesny, który się szczyci ogromnym postępem cywilizacyjnym, i gdy w Polsce nie przebrzmiała jeszcze krytyka tzw. "Ciemnogrodu", zdumiewa swoją niekonsekwencją. Miały przecież zniknąć z obszaru ludzkich zainteresowań przesądy, wróżby, kontakty z siłami conajmniej nieokreślonymi, korzystanie z usług tzw. "uzdrawiaczy" a obserwujemy wręcz coś przeciwnego: boom dla "uzdrawiaczy", wróżenie z kart (tarota), horoskopy. O świecie współczesny, gdzie się podział twój postęp cywilizacyjny, gdzie się podziała twa duma oświeconego humanizmu? Czy raczej za tymi wyszukanymi słówkami nie kryje się właśnie chęć korzystania z tajemnych, a niejasnych sił i sposobów? Ezoteria przenika dzisiejsze społeczeństwo bardziej niż jakiekolwiek dotychczas, gdzie wśród najbardziej powszechnych, a traktowanych jako najmniej szkodliwe, znajdują się karty. Co zaś kart dotyczy, to wchodzi tu w rachubę sprawa hazardu jak i wróżenia z kart.

Pochodzenie kart nie jest jednoznacznie ustalone. Jest pewne, że pochodzą z Dalekiego Wschodu (Chiny, Indie), a do Europy przyniesione były przez Saracenów i pierwotnie wykorzystywane były przez Cyganów właśnie do wróżenia. Kart do gry zaczęto w Polsce używać dopiero w XVI wieku. Stosunek społeczeństw do gry w karty, do wróżenia z kart był różny, ale nigdy nie tolerowano hazardu, np. prawodawstwo francuskie z XVIII w. nie uznawało długów karcianych, ani żadnych zobowiązań pochodzących z gry. W Rosji karciarze byli karani aresztem lub grzywną, a znane są z XVII wieku w Rosji przypadki obcinania graczom palców u rąk.

Jakkolwiek karty do gry służą także rozrywce, to granica pomiędzy tylko zabawą a hazardem, nawet gdy nie chodzi przy tym o pieniądze, jest bardzo płynna. Obok hazardu niemniej ważna jest sprawa marnowania czasu. Czas dany człowiekowi do wykorzystania dla odpoczynku, dla nawiązywania kontaktu z bliskimi, dla chrześcijan: dla poświęcenia go Panu Bogu, będzie w przypadku częstej gry w karty marnowaniem go, zbliżaniem się do hazardu, a tu już bardzo blisko do manipulacji złego ducha, który chce wciągnąć człowieka do spraw mało istotnych ze szkodą dla spraw o wiele ważniejszych dla dobra duchowego. Indywidualna gra w układanie pasjansów, w szczególności w oczekiwaniu potwierdzenia poprzez karty zamierzonego celu, zamiaru itp. jest szczególnym przykładem marnowania czasu.

Wróżenie z kart staje się dzisiaj poważnym zagrożeniem dla wielu osób, dodajmy często naiwnych, szukających odpowiedzi na pytania czy szukania rozwiązania własnych problemów nie tam gdzie się powinno. Jakkolwiek wróżenie z kart jest bardzo powszechne, nie da się go jednoznacznie ocenić, gdy przy tym niewiele materiału znajdujemy na ten temat w dokumentach kościelnych. Jak można się więc ustosunkować do wróżenia z kart? Należy je z pewnością zaliczyć do pewnej formy jasnowidztwa albo też wróżbiarstwa. Najnowszy Katechizm Kościoła Katolickiego w par. 2116 nie wymienia wprost wróżenia z kart, co by się jednak tam powinno znaleźć: "Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana czy demonów, przywoływania zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się jedynie Bogu".

Chcąc więc ocenić szkodliwość wróżenia z kart, należy stosować ogólne reguły odnoszące się do jasnowidztwa i wróżbiarstwa. Najbardziej popularnymi kartami do wróżenia są karty tarota (prawdopodobnie egipskiego pochodzenia). Służą one przepowiadaniu przyszłości i ujawnianiu rzeczy ukrytych. I tu właśnie leży niebezpieczeństwo wróżenia z tzw. kart tarota. Dlaczego? Uzasadnienie i odrzucenie tej formy zabobonu leży w tym, że pragnie się poznawać i ujawniać rzeczy ukryte środkami, które do tego nie są zupełnie adekwatne. Jest to bowiem środek, któremu przypisuje się moc odkrywania przyszłości. Logicznie myśląc zdajemy sobie sprawę z tego, że zwykły karton nie jest zdolny do przewidywania, a tym bardziej do myślenia, co w tej formie wróżenia się przecież jakoś zakłada. Jak można przypisywać jakiemuś przedmiotowi, jakiejś rzeczy - w tym przypadku karcie z kartonu lub plastiku - moc przewidywania spraw, które zna jedynie Pan Bóg? Jeżeli więc w fenomenie jasnowidztwa pragnie się osiągnąć pewne rzeczy środkami, których zarówno w sposób naukowy, jak też zwykłym ludzkim rozumem nie da się wyjaśnić, to jest to już normalny zabobon. W takim przypadku tym, który działa, nie jest Bóg, ale całkiem inna moc, która jest bliska samemu diabłu.

Jak więc należy wróżenie z kart ocenić od strony moralnej? Najpierw trzeba zaznaczyć, że jeżeli ktoś zajmuje się tą sprawą w celach badawczych, to nie ma w tym winy. Może ktoś podchodzić do wróżenia z kart z ciekawości, to nie można zaraz tej ciekawości zaliczyć do zabobonu, ale na pewno jest to niebezpieczna lekkomyślność. Jest natomiast pewnym grzechem wróżenie z kart w celu, aby się dowiedzieć, gdzie się znajduje np. ktoś zmarły, czy też np. mąż zdradza żonę lub odwrotnie i co więcej: daną we wróżbie odpowiedź uważa się za prawdziwą i według niej się zaczyna postępować. Podobnie, gdy ktoś pyta o przyszłość i według tej karcianej przepowiedni zaczyna kształtować własne życie. Dalej, jeżeli podczas wróżenia zdarza się, że wróżka mówi o kimś, że jest przeklęty, a ona to przekleństwo uczyni nieszkodliwym za pewną opłatą, to wchodzi tu w grę już magia i kontakt z demonami. Przy znacznych sumach wykładanych na wróżenie, chodzić też będzie o zwykłe oszustwo, na które dają się nabrać raczej tylko naiwni. Jest więc jasne, że we wróżeniu z kart kryje się oszustwo, ale też stwarza się możliwość wkraczenia w świat magii, a to już ma wiele wspólnego z siłami nieczystymi.

Problem pozostaje wciąż otwarty, jeżeli chodzi o działanie sił nieczystych, nawet wtedy, gdy wróżka (przeważnie kobiety, a u Cyganów tylko one), przekazuje jakieś zaskakująco dokładne dane z przeszłości. Pytanie, jakie się tu rodzi dotyczy albo naturalnych możliwości ludzkich, pewnej znajomości psychologii, albo też posługiwania się siłami diabelskimi. Jeżeli spotyka się ludzi z darem poznania, to Bóg nigdy nie posługuje się pośrednictwem przedmiotów, ani też żadnymi sztuczkami. Posługiwanie się przez wróżbitów jakąś modlitwą nie jest dowodem na Boże pochodzenie ich służby ani na poprawność wykonywania tejże posługi. Ewangeliczne kryterium: po owocach ich poznacie ich - jest tu jak najbardziej adekwatne. Biorąc to wszystko pod uwagę, należy zachować daleko posuniętą ostrożność, aby nie wkroczyć w świat magii, w świat poddany siłom demonicznym, w świat z natury swej wrogi Panu Bogu, a co za tym idzie: wrogi także człowiekowi. A któż świadomie chciałby sobie samemu szkodzić?

Ks. Mieczysław Olszewski

Powrót na stronę Artykuły

PUNKT © 1995-2010