Kursy doskonalenia umysłu

 pamięć

Wiele jest kursów, które proponują dziś szerokim rzeszom zmęczonych i zniechęconych wspaniałą harmonię ciała i ducha, osiągnięcie jedności i pełni życia, a nawet poprawę zdrowia. Uczącym się i pracującym oferuje się rozwój zdolności umysłowych, poprawę pamięci, osiągnięcie sukcesu we wszystkich dziedzinach. U podstaw tych obietnic leży zapewnienie o nieograniczonych jakoby możliwościach naszego umysłu, które wystarczy rozwinąć, aby skończyły się nasze codzienne kłopoty. Jednym z takich kursów, reklamowanych także w Białymstoku, jest Metoda Silvy. Ponieważ wielu chrześcijan nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń, jakie niosą ze sobą kursy doskonalenia umysłu, warto uświadomić sobie co leży u ich źródeł.

Na początku kilka słów o twórcy metody. Jose Silva urodził się w Teksasie w 1914 r. Nigdy nie chodził do szkoły, a czytać i pisać nauczył się od rodzeństwa. W czasie pobytu w wojsku pod wpływem dzieł Junga, Freuda, Adlera zainteresował się problemem pracy mózgu. Jednocześnie pasjonowała go literatura metafizyczna i parapsychologiczna. Inspirowany taką właśnie lekturą zaczął prowadzić doświadczenia z hipnozą, starając się przy jej pomocy doskonalić pamięć ludzką. Zrezygnowawszy po pewnym czasie z tych prób, zajął się innymi ćwiczeniami trenującymi umysł, m.in. koncentracją relaksacyjną i ćwiczeniami pozwalającymi na dotarcie do niższych poziomów aktywności fal mózgowych. Tak właśnie narodziła się metoda nazwana "Silva Mind Control" (Kontrola Mózgu Silvy).1 W chwili obecnej metoda nauczana jest w 112 krajach, w 25 językach przez około 400 wykładowców. Do końca 1995 r. ukończyło kurs około 11 mln ludzi. Cyfry są imponujące, ale czym tak naprawdę jest metoda Silvy?

Ćwiczenia w pierwszej fazie, zwane relaksacyjnymi, wydają się niewinne. Kursanci uczą się szybkiego wchodzenia w tzw. stan alfa, czyli poziom świadomości o falach mózgowych alfa (7-14 cykli na sekundę). Jest to stan umysłu osiągany przez nasz organizm w sposób naturalny tuż przed zaśnięciem. Można byłoby się więc zastanawiać nad tym, cóż złego jest w wykorzystaniu naturalnego stanu naszego organizmu do relaksu. Oczywiście nic, jeśli na relaksie cała sprawa by się kończyła. Chodzi tu jednak o coś więcej. Otóż stan alfa należy do jednego ze zmienionych stanów świadomości. Na kursach doskonalenia umysłu osiąga się go nie w sposób naturalny, ale przy pomocy odpowiednich technik i ćwiczeń. Jeden z amerykańskich badaczy tego problemu, Richard L. Watring, twierdzi, iż wszelkie metody prowadzące do zmiany świadomości wywołują taki stan umysłu, który pozbawia człowieka zdolności podejmowania rozumowej decyzji co do informacji, o której przyjęcie jest proszony. W związku z tym istnieje ogromne niebezpieczeństwo manipulowania światopoglądem danej osoby.2 Potwierdzają to również inni psychologowie amerykańscy, uważając, że gdy uczestnicy seansów znajdują się w zmienionym stanie świadomości, wówczas liderzy grup potrafią zaszczepić w ich umyśle nowe idee i zmienić ich sposób myślenia3.

Kolejnym etapem samokontroli umysłu metodą Silvy są ćwiczenia nazywane projekcją wyobraźni. Na czym polega to ćwiczenie? Aby łatwiej było to wyjaśnić, posłużymy się relacją jednego z uczestników kursu, który opisuje swoje doświadczenie podczas ćwiczeń następująco: "zmalał oto do rozmiarów krasnoludka i przez komin wyfrunął w powietrze. Przy dźwiękach muzyki unosił się nad Polską, szybując wśród chmur nad górami i lasami.(...) Wreszcie wypatrzył sobie pewien cudowny ogród, wypełniony wspaniałym zapachem dopiero co rozkwitłych kwiatów i wybrał jeden z nich. Osiadł na zwilżonym rosą liściu i wchłonął jego zapach, aby następnie przesunąć się wzdłuż łodygi, w głąb rośliny, aż do korzeni."4 Opowiadanie brzmi jak bajka, ale prowadzący zajęcia nazywają to projekcją wyobraźni do ulubionej rośliny i zbadanie jej w wewnętrznej wyobraźni. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że ćwiczenie takie jest znaną praktyką okultystyczną nazywaną rzutowaniem astralnym. Polega ono na rzutowaniu swojego bytu w różne przestrzenie, którymi może być nie tylko własny pokój, roślina czy zwierzę, ale nawet inna osoba. Warto zauważyć, że w Stanach Zjednoczonych absolwentom kontroli umysłu Silvy zwraca się pieniądze, jeśli po zakończeniu kursu nie potrafią dokładnie opisać osób, których personalia im podano, a których oni nigdy przedtem nie znali i nigdy o nich nie słyszeli. Nasuwa się pytanie, co lub kto jest źródłem owych informacji i czemu służyć ma ta technika.

Rzutowanie astralne jest etapem do rozwoju innej umiejętności - wizualizacji, która polega na posługiwaniu się pozytywnymi wyobrażeniami wzrokowymi lub mentalnymi (afirmacjami) do osiągnięcia założonych celów.5 Chodzi o zdolność wpływania umysłem na materię. Sam Silva wyjaśniał swoim uczniom: "Jeśli działasz zgodnie z pewnymi bardzo prostymi prawami, to wyobrażone zdarzenie stanie się autentyczne.(...) Im lepiej nauczysz się wizualizować, tym wspanialsze będą twe doznania z kontrolą umysłu."6 Jednakże owa wizualizacja, uważana dziś za przejaw nieograniczonego potencjału ludzkiego, jest niczym innym jak dobrze znaną techniką okultystyczną. Okultyści zawsze twierdzili, że przez wizualizację myśli mogą się materializować i zaistnieć fizycznie. Gdzie tu jest miejsce na suwerenne działanie Boga i Jego wolę? Przecież poprzez wizualizację człowiek stawia siebie na miejscu Stwórcy. Dave Hunt i T.A. McMahon, autorzy książki "Zwiedzione chrześcijaństwo", nie pozostawiają nawet cienia wątpliwości co do charakteru tych ćwiczeń, mówiąc, że wizualizacja jest inicjacją w klasyczne czarnoksięstwo i umożliwia niezwykle łatwy kontakt z czymś, co szamani od wieków nazywali "duchami".7

I tu dochodzimy do najniebezpieczniejszej praktyki Metody Silvy. Praktyką tą jest ćwiczenie, podczas którego proponuje się uczestnikom kursu zbudowanie w umyśle podczas medytacji swojego własnego laboratorium i zaproszenie do niego wewnętrznych przewodników duchowych. Przewodnicy ci mają pełnić rolę doradców we wszystkich sprawach życiowych. Pomocna przy wykonaniu tego "ćwiczenia" jest opanowana w poprzednich etapach szkolenia wizualizacja. Wspomniani wyżej D. Hunt i T.A. McMahon stwierdzają jednoznacznie, że kontakt z "wewnętrznymi przewodnikami duchowymi" był zawsze szamanistycznym sposobem osiągania sił paranormalnych i mediumicznych.

Podsumowując rozważania o metodzie Silvy, oddajmy głos samemu jej twórcy. Jose Silva w jednej z wypowiedzi przyznał, że swoją metodę otrzymał od chińskiego ducha-przewodnika, którego poznał ucząc się wychodzenia poza ciało.8 Zapytany zaś o źródło informacji otrzymywanych przez ćwiczących samokontrolę umysłu, mówił o Wyższej Inteligencji. Na pytanie, czy pod tą Wyższą Inteligencją rozumie Boga odparł: "Moją odpowiedzią jest: nie. Przez Wyższą Inteligencję nie mam na myśli Boga."9

Od kogo Silva otrzymał swoją metodę? Jeśli owa Wyższa Inteligencja nie jest Bogiem, to kim jest?

W jaki sposób więc my, jako chrześcijanie mamy reagować na propozycje wszelkich kursów doskonalenia czy dynamiki umysłu. Sam Bóg daje nam jasną odpowiedź w Księdze Powtórzonego Prawa: "Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by(...) uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwością jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni." (Pwt 18, 10-12)

Joanna Jarzębińska

Przypisy:

1Steffon J.J., Satanizm jako ucieczka w absurd. Kraków 1994, s.45

2Hunt D., McMahon T.A., Ameryka - nowy uczeń czarnoksiężnika. Warszawa 1994, s.139

3Tamże, s. 2

4Wójcikiewicz A., Silva szansą na lepsze życie. Z... rozm.Aleksandra Szarłat. Nie z Tej Ziemi 1992 nr 9 s.32

5 New Age.Encyklopedia Nowej Ery. Wrocław 1996, s.371.

6cyt. za: Hunt., Mc Mahon T.A., Zwiedzione chrześcijaństwo, Wrocław-Kraków 1994, s. 156-157

7Tamże, s. 136-142

8Hunt D., Mc Mahon T.A., Ameryka - nowy uczeń czarnoksiężnika, op.cit.,

9cyt.za: Steffon J.J., Satanizm jako ucieczka w absurd, op.cit.s.46.

Powrót na stronę Artykuły

PUNKT © 1995-2010