Sekta Hare Kryszna

Posąg A.C. Bhaktivedanta
 Swami Prabhupada

Od 1989 roku notuje się w Polsce szybko wzrastającą liczbę sekt. W chwili obecnej mówi się wręcz o zalewie nowych ruchów religijnych, określając ich liczbę na około 300, a liczbę osób znajdujących się pod ich wpływem na około 50 tysięcy.

Ta fala sekt nie ominęła Białegostoku i naszego regionu. Oprócz świadków Jehowy, którzy już od dawna działają na naszym terenie, pojawiły się sekty o duchowości Dalekiego Wschodu. Należą do nich: ruch Hare Kryszna, sekta Sai Baby. Z innych ruchów wymienić należy Wiarę Bahai w Polsce i satanistów. Oprócz tego w Białymstoku i Suwałkach działają prawdopodobnie członkowie Towarzystwa Centrum Odnowy Ludzi i Ziemi Antrovis (patrz "Kurier Poranny" 1996 nr 16). Spróbujemy krótko scharakteryzować poszczególne sekty, by uświadomić ich szkodliwość i przestrzec przed wchodzeniem w kontakt z tymi grupami.

Dziś omówiony zostanie ruch Hare Kryszna. W naszym regionie istnieją dwa jego ośrodki: w Białymstoku i Augustowie. Hare Kryszna jest sektą, która bazując na hinduizmie stanowi w rezultacie przedłużenie ideologii New Age. Jej pełna nazwa brzmi: Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny. Zostało ono założone w 1965 roku przez Swami Prabhupada w celu szerzenia na Zachodzie Świadomości Kryszny. W Polsce sektę tę zalegalizowano 22 marca 1988 roku.

Czym jest "świadomość Kryszny"? Należy ją rozumieć jako nadświadomość utożsamianą z boską świadomością. Osiąga się ją przez medytację i powtarzanie mantr. Znaną mantrę "Hare Kryszna, Hare Rama..." należy powtórzyć w ciągu dnia 1728 razy. Tego typu praktyki prowadzą do niebezpiecznych zmian w świadomości. Dodać do tego należy silną indoktrynację, która w połączeniu z izolacją sprawia, iż adepci stają się ludźmi bardzo zmienionymi. Praktyki te stosowane przez dłuższy czas prowadzą do wewnętrznej pustki, depresji, a nawet licznych samobójstw. Zainteresowanych odsyłamy do niedawno wydanej książki-świadectwa Lotty Danielson "Droga do nikąd. (Hare Kriszna)".

Adepci Hare Kryszna niewiele udzielają się społecznie poza rozdawaniem tanich wegetariańskich posiłków (wcześniej poświęconych Krysznie). Trzeba wiedzieć, że rozdawanie posiłków jest forma reklamy, metodą werbunkową i świadomym, choć ukrywanym, wprowadzeniem ludzi na przedpola inicjacji religijnej. Taka inicjacja dla chrześcijanina jest niedopuszczalna jako oddawanie czci bożkom i odstępstwo od zasad naszej wiary (por. I Kor 8).

Na zakończenie jeszcze jedna bardzo istotna uwaga. Ruch Hare Kryszna został uznany przez Parlament Europejski rezolucją z dn.2 kwietnia 1984 roku za szczególnie groźny i zakazany w wielu krajach z powodu działalności sprzecznej z prawem.

Udowodniono mu wiele przestępstw, takich jak handel bronią, narkotykami, zabójstwa w łonie samej sekty.

Joanna Jarzębińska

Sprostowanie

Szanowni Państwo,

W związku z ukazaniem się w majowym numerze Biuletynu artykułu autorstwa p. Joanny Jarzębińskiej pt. "Hare Kryszna - sekty w naszym regionie" proszę o opublikowanie niniejszego listu jako sprostowania.

Rażące jest konsekwentne użycie w tekście obraźliwego słowa "sekta" w odniesieniu do naszego związku wyznaniowego. Słowo to użyte jest tu w sprzeczności z podstawowym, słownikowym znaczeniem (sekta - grupa religijna, która odłączyła się od wyznania macierzystego). Ruch Hare Kryszna jest tak w Indiach jak i przez religioznawców na Zachodzie uznawany za autentycznego reprezentanta gaudija wisznuizmu, jednego z głównych monoteistycznych nurtów religii indyjskiej, zwanej jako hinduizm.

Wbrew temu, co pisze autorka, świadomość Kryszny nie oznacza "utożsamienia się z boską świadomością", co sugerowałoby jakąś formę monizmu. Filozofia świadomości Kryszny, opierająca się na starożytnych pismach świętych Indii, konsekwentnie odrzuca ideę wtopienia się w bezosobowy blask Boga, na rzecz nawiązania z Nim osobowego związku. Związek ten wynika z miłości i zakłada wieczne istnienie zarówno Boga jak i Jego wielbiciela. W przeciwieństwie do monizmu Sankary, świadomość Kryszny rozumie wyzwolenie (zbawienie) jako przywrócenie utraconego związku z Bogiem. W związku z tym zachowana zostaje indywidualność i tożsamość wielbiciela.

W artykule wspomniany jest negatywny wpływ praktyk świadomości Kryszny na psychikę uczestników Ruchu. O ile autorka artykułu nie przedstawi naukowych opracowań potwierdzających tę opinię będziemy musieli potraktować ten fragment jako pomówienie. Tym bardziej, że wszystkie znane nam badania, prowadzone na całym świecie od prawie 30 lat, zaprzeczają temu twierdzeniu. Prosimy więc o udowodnienie tej opinii bądź przeproszenie czytelników Biuletynu za wprowadzenie ich w błąd.

Za obiektywne świadectwo w tej i innych kwestiach poruszonych w artykule nie można uznać książki Lotty Danielson, na którą powołuje się autorka. Książka ta bowiem, z założenia będąca atakiem na nasz związek wyznaniowy, nie przedstawia rzeczywistego obrazu Ruchu Hare Kryszna, raczej jego wypaczone odbicie widziane oczami młodej i sfrustrowanej eks-wyznawczyni. Podobne relacje mogą być udziałem byłych wyznawców różnych religii, także katolików, jeśli potraktują oni swoje życie duchowe płytko i mechanicznie, jak czyni to L. Danielson.

Nie możemy zgodzić się także z interpretacją, jaką autorka artykułu przypisuje działalności charytatywnej naszej religii. Faktycznie działalność ta, której najważniejszym przejawem jest program "Hare Kryszna - Pożywienie Serca", wynika z tradycji krysznaizmu. Założyciel Ruchu Hare Kryszna, A.C. Bhaktivedanta Swami Prabhupada polecił swoim zwolennikom: "Nikt w promieniu 10 mil od naszej świątyni nie powinien być głodny". Wprowadzenie tej zasady w życie zaowocowało wydaniem prawie 2 mln darmowych posiłków w ciągu ok. 4 lat działalności w Polsce.

Niezgodna z prawdą jest informacja o rzekomej rezolucji Parlamentu Europejskiego potępiającego działalność Ruchu Hare Kryszna. W związku z propagowaniem takich nieprawdziwych i szkalujących nasz związek wyznaniowy twierdzeń przez Stowarzyszenie Civitas Christiana wystąpiliśmy do sądu o rozpoczęcie sprawy o naruszenie dóbr osobistych.

Z poważaniem

Przemysław Jaźwiński (Pracarananda dasa)

Dyrektor Biura Informacyjnego Ruchu Hare Kryszna

Odpowiedź na sprostowanie

Odpowiadając na list Dyrektora Biura Informacyjnego Ruchu Hare Kryszna, pana Przemysława Jaźwińskiego, chciałabym ustosunkować się do sformułowanych w nim zarzutów. Dotyczą one spraw tak istotnych, iż każdemu można byłoby poświęcić osobny artykuł. Ponieważ więc nie sposób wyjaśnić tak poważnych problemów w kilku zdaniach, zdecydowałam się na omówienie trzech, moim zdaniem najcięższych, zarzutów.

Pierwszy z nich dotyczy słowa "sekta" użytego w kontekście ruchu Hare Kryszna.

Jedną z definicji terminu "sekta" jest, zgodnie z tym co pisze pan Przemysław Jaźwiński, sformułowanie: "grupa, która odłączyła się od wyznania macierzystego, mająca zazwyczaj silną świadomość swej odrębności."1 Nie jest to jednak jedyne znaczenie. Słownik "Prekursorzy Nowej Ery", którego autorem jest Cesar Vidal Manzanares, podaje następujące, bardzo obszerne wyjaśnienie pojęcia "sekta": "grupa mająca wszystkie, bądź niektóre tylko z wymienionych poniżej cech:

a) hierarchiczna organizacja,

b) bezwarunkowe podporządkowanie się przywódcy czy ciału kierującemu,

c) brak krytyki wewnętrznej,

d) sprzęgnięcie celów politycznych i ekonomicznych z celami religijnymi, filozoficznymi czy duchowymi,

e) instrumentalne traktowanie adeptów,

f) brak jakiejkolwiek kontroli ze strony innej religijnej czy filozoficznej władzy o wyższym niż dana grupa autorytecie."2

Jeśli porównamy zacytowaną definicję z charakterystyką ruchu Hare Kryszna podawaną w wielu pozycjach książkowych, zauważymy zbieżność niemalże we wszystkich punktach. Poza tym autor wymienionego wyżej słownika pod hasłem "Hare Kryszna" podaje, że sami Hindusi odrzucają interpretacje świętych ksiąg hinduskich (Bhagawadgity i innych) przedstawiane przez ten ruch, a sam ruch nazywają American Hinduism. Wydawana obecnie "Encyklopedia Katolicka" w VI tomie (Lublin 1993) zamieszcza informację, że ortodoksyjni Hindusi uważają Hare Kryszna za sektę, Potwierdza to siostra Michaela Pawlik w swojej książce "Złudne uroki duchowości Wschodu", gdzie czytamy: "Mieszkaniec Indii bardzo często uważa, że ci "niby hinduiści" europejscy wykrzywiają ich doktrynę. Przykładowo: Ruch Hare Kriszna kierowany przez Prabhupadę - tam jest niejednokrotnie krytykowany przez autentycznych wyznawców Wisznu."

Siostra Michaela zapytana, czy różnica między Hare Kryszna w Europie a oryginałem w Indiach jest tego rzędu, co pomiędzy Świadkami Jehowy a Kościołem katolickim, odpowiedziała: "może nawet głębsza."3

Kolejnym poważnym zarzutem, do którego pragnę się ustosunkować, jest kwestionowanie negatywnego wpływu praktyk stosowanych w ruchu Hare Kryszna na psychikę wyznawców. Zacznę od opinii specjalisty, pani psycholog z 12-letnim stażem pracy, pełniącej dyżury w Punkcie Poradnictwa Rodzinnego. W czasie swojej praktyki zawodowej pani psycholog przyjęła kilka młodych osób z zaburzeniami psychicznymi, które to osoby miały ścisły kontakt z Hare Kryszna. Pacjenci ci wykazywali zaburzenia świadomości (przeważnie w charakterze ograniczonej percepcji, postrzegania), zaburzenia pamięciowe (typu przyspieszenia toku lub zatamowania pamięciowego), zaburzenia koncentracji uwagi oraz mieli kłopoty w nawiązywaniu prawidłowych kontaktów osobowych. W wielu wypadkach występował brak krytycyzmu wobec własnych dolegliwości. Można więc postawić pytanie, czy zaburzenia obserwowane u tych pacjentów są tylko zwykłym przypadkiem, czy też techniki medytacyjne odgrywają zasadniczą rolę w uwalnianiu czynników chorobotwórczych, zwłaszcza uwarunkowanych genetycznie. Na to pytanie daje odpowiedź Wanda von Baeyer-Katte w swoim artykule "Czy kulty destruktywne mogą szerzyć religijność" Autorka analizuje działalność nowych religii młodzieżowych, które określa mianem "kultów destruktywnych", zaliczając do nich obok takich organizacji jak Dzieci Boga, Kościół Zjednoczenia, Kościół Scjentologiczny również Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny. W artykule przytoczone są doniesienia z uniwersyteckich klinik niemieckich, zajmujących się chorymi psychicznie, z których prawie wszyscy wywodzili się z hinduistycznie zorientowanych sekt, w tym również z Hare Kryszna. Lekarze zwrócili uwagę na fakt wpływu technik medytacyjnych, które wraz z towarzyszącymi im czynnikami (odmowa snu, pełne odizolowanie od realiów codzienności, posty) spowodowały u badanych zmiany w psychice. Zmiany dotyczyły zwłaszcza takich osób, które z racji uwarunkowań genetycznych, podatne były na choroby psychiczne. W studium przeprowadzonym przez naukowców z Uniwersyteckiej Kliniki Psychiatrycznej w Heidelbergu została dokładnie prześledzona droga, jaką przebyły jednostki chwiejne pod wpływem ćwiczeń medytacyjnych - aż po stany psychotyczne.4

Pragnę jeszcze nawiązać do doświadczeń i wypowiedzi ojca Jacques'a Verlinde5, który jednoznacznie opisuje zmiany, jakie zachodzą w naszym organizmie pod wpływem technik orientalnych, takich jak medytacje i recytowanie mantr. Jacques Verlinde określa mantrę jako technikę typu umysłowego, mającą na celu odblokowanie energii. Jest to rodzaj autohipnozy. Długotrwałe powtarzanie mantry sprawia, że umysł, maksymalnie skoncentrowany na tym ćwiczeniu, nie wytrzymuje napięcia i przestaje działać. Następuje utrata świadomości osobowej i doświadczenie czegoś w rodzaju pustki. Subiektywnie rzecz biorąc można byłoby uznać to zjawisko za pozytywne, gdyby nie fakt, iż całemu temu procesowi towarzyszą całkiem nienaturalne procesy fizjologiczne: obniżenie tętna, wstrzymanie oddechu, obniżenie metabolizmu. Po długotrwałym uprawianiu technik medytacyjnych, które, jak widać, wiążą się z wysiłkiem przeciwnym naturze, metabolizm komórkowy i przemiana materii ulegają ogromnym zaburzeniom, a częste stany utraty świadomości osobowej nie służą zdrowiu psychicznemu. W rezultacie następuje poważny rozstrój układu psychosomatycznego.6

Wyżej przedstawione fakty upoważniają do tego, aby ostrzegać zainteresowanych przed stosowaniem technik medytacyjnych pochodzenia hinduistycznego, które to techniki nie są obce ruchowi Hare Kryszna. Jeśli więc pewne źródła naukowe, a o takich wspomina pan Jaźwiński, nie potwierdzają niebezpiecznego wpływu praktyk medytacyjnych na psychikę ludzką, to niestety są i takie źródła, które ów wpływ potwierdzają.

Ostatnim problemem, jaki chciałabym tutaj poruszyć jest sprawa tzw. Raportu Cottrella, który uznał ruch Hare Kryszna za groźny. Otóż na posiedzeniach Komisji Młodzieży, Kultury, Wychowania, Informacji i Sportu Parlamentu Europejskiego w dniach 20 i 21 marca 1984 r. został przyjęty projekt rezolucji dotyczący działalności pewnych nowych ruchów religijnych na terenie państw Wspólnoty Europejskiej. Dokument ten od nazwiska sprawozdawcy został nazwany Raportem Cottrella. Analizując ten dokument Komisja kierowała się wskazówkami udzielonymi jej przez organizacje i pojedyńcze osoby zajmujące się problematyką nowych ruchów religijnych. Przedstawiając motywy rezolucji jej autorzy stwierdzili, iż nie zamierzają oceniać słuszności danego wierzenia, a jedynie zająć się konsekwencjami, jakie dla społeczeństwa pociąga za sobą przynależność jego członków do nowych ruchów religijnych. Zaliczając ruch Hare Kryszna do jednego z ruchów groźnych, autorzy piszą: "jego adepci porzucają swoje rodziny i poddawani są 'technikom umysłowej zależności', jak pozbawienie snu, bardzo surowa wegetariańska dieta, co ma prowadzić do dezorientacji jednostki i do sublimacji jej osobowości. Członkowie tego ruchu często z inicjatywy swoich rodzin byli porywani i poddawani technikom zdeprogramowania."7 Tyle Raport Cottrella, który nie jest "rzekomym raportem", jak pisze w swoim liście pan Przemysław Jaźwiński. Raport ten jest faktem i odzwierciedla pewną konkretną rzeczywistość. Chcę również nadmienić, iż informację o tym, że ruch Hare Kryszna został uznany przez Parlament Europejski za szczególnie groźny i zakazany w wielu krajach z powodu działalności sprzecznej z prawem, podaje też cytowany wyżej słownik "Prekursorzy Nowej Ery".8 Natomiast sam Raport Cottrella jest omawiany w książce ks. Władysława Nowaka pt. "Sekty w Polsce a młodzież".9

Na zakończenie, podsumowując, chciałabym podkreślić, że Kościół katolicki chętnie podejmuje dialog z wyznawcami różnych religii, również niechrześcijańskich, aby wspólnie działać dla dobra człowieka i dobra wspólnego. Są jednak ruchy religijne, które zostały uznane za szkodliwe społecznie i wychowawczo. Do takich właśnie zaliczany jest przez wiele autorytetów10 ruch Hare Kryszna. W tej sytuacji uzasadnione jest przyjęcie stanowiska ostrzegawczego, wyjaśniającego i obronnego.

Joanna Jarzębińska

Przypisy:

1ABC chrześcijanina. Mały słownik, Warszawa 1996, s.23

2Manzanares C.V., Prekursorzy Nowej Ery. Mały słownik, Warszawa 1994 s.111

3 Pawlik M., Złudne uroki duchowości Wschodu, Marki-Struga - Warszawa 1993, s. 24 - 25

4 Baeyer-Katte W., Czy kulty destruktywne mogą szerzyć religijność?, Communio 1988 nr 4, s.104 - 105

5Ojciec Jacques Verlinde (obecnie kapłan i zakonnik ze zgromadzenia św. Józefa z Nazaretu) jako młody naukowiec, zafascynowany Wschodem, poznał tajemnice medytacji, lewitacji, energii, przebywając cztery lata w Himalajach. Jak sam mówi, to Jezus zawrócił go nagle z tej drogi, przynosząc ocalenie i uzdrowienie. Ojciec Jacques jest również wykładowcą na Uniwersytecie w Lyonie, gdzie zorganizował grupę naukowców, zajmujących się badaniem wpływu wschodnich technik medytacyjnych, bioenergii, hipnozy na organizm człowieka.

6 Verlinde J., Bóg mnie ocalił, kaseta magnetofonowa

7 Raport Cottrella, Parlament Europejski. Dokument 1-47/84, 2 kwietnia 1984, w: Wspólnoty kościelne, niezależne grupy religijne, sekty, Warszawa 1995, s.257-258

8 Manzanares C.V., op. cit., s.56

9Nowak W., Sekty w Polsce a młodzież, Olsztyn 1995, s.92-95

10zob. np.: Pawłowicz Z., Kościół i sekty w Polsce, Gdańsk 1992, s.164-165; Ritchie J., Tajemniczy świat sekt i kultów, Warszawa 1994, s.61-81; Malherbe M., Religie ludzkości, Kraków 1995, s.289-292; Nie wszyscy są jednego ducha, Warszawa 1988, s. 128-142; Kulbat W., Kościół a wyzwania demokracji, Warszawa 1996, s.125-136.

Powrót na stronę Artykuły

PUNKT © 1995-2010